Powrót po blisko dwóch latach tułaczki
Piłkarze KS Rudnia Zabłudów rozegrali pierwszy od blisko dwóch lat mecz w roli gospodarza na własnym obiekcie. W spotkaniu podlaskiej okręgówki ulegli rezerwom Wigier Suwałki 1:4 (1:3). Klub podkreśla jednak, że sam wynik schodzi tego dnia na dalszy plan wobec faktu, że drużyna znów może grać u siebie.
Przez niemal dwa lata zespół rozgrywał spotkania „domowe” w Michałowie. Jak przyznają działacze, każdy mecz oznaczał praktycznie wyjazd, a na trybunach pojawiało się zaledwie 5–10 sympatyków. Logistyka była szczególnie trudna dla młodzieży, a bez aktywności w mediach społecznościowych klub mógłby zostać zapomniany.
Stres i wymagający przeciwnik
Władze Rudni nie ukrywają, że powrót na własny stadion wiązał się z dużą presją. Zdaniem klubu stres mógł wpłynąć na postawę zawodników, którzy nie pokazali pełni umiejętności. Przeciwnik okazał się wymagający i skutecznie wykorzystywał proste błędy gospodarzy.
„Bo nie gramy tylko dla siebie, ale też dla Kibiców. Bardzo chcieliśmy wypaść jak najlepiej” – czytamy w klubowym wpisie.
Mimo porażki w Zabłudowie panuje optymizm. Drużyna zapowiada solidną pracę w tygodniu i walkę o trzy punkty w kolejnym spotkaniu, tak aby miejscowi kibice mieli powody do radości.
Klub docenia wsparcie
Rudnia dziękuje sympatykom za liczne przybycie i żywiołowy doping. Wśród partnerów wspierających klub wymieniani są Zabłudów PL, Podlasko-Mazurski Bank Spółdzielczy w Zabłudowie, Województwo Podlaskie oraz EJ Zamojtuk.
Podlaska okręgówka to jeden z niższych szczebli rozgrywek w regionie, w którym lokalne kluby często mierzą się z problemami infrastrukturalnymi i organizacyjnymi. Powrót na własne boisko bywa dla takich drużyn przełomem – nie tylko sportowym, ale i społecznym, ponieważ integruje lokalną społeczność i daje młodzieży możliwość regularnego kontaktu z piłką.
Źródło: Rudnia Zabłudów
Fot. facebook.com

