W czwartek 17 września 2026 roku w całym kraju zawyją syreny alarmowe. Mieszkańcy nie mają jednak powodu do niepokoju – jak co roku, będzie to działanie o charakterze ćwiczebnym, upamiętniające 87. rocznicę agresji sowieckiej na Polskę.
Syrena zawyje raz, ale głośno
Zgodnie z komunikatem, w tym dniu uruchomiony zostanie sygnał ciągły, który potrwa dokładnie minutę. Jego celem jest nie tylko oddanie hołdu ofiarom wydarzeń z 1939 roku, ale również sprawdzenie sprawności systemu alarmowania ludności. To rutynowa procedura, która pozwala służbom upewnić się, że w razie realnego zagrożenia system zadziała bez zarzutu.
„Sygnał będzie ćwiczebny – nie oznacza rzeczywistego zagrożenia” – czytamy w komunikacie.
Dlaczego 17 września?
Data nie jest przypadkowa. 17 września 1939 roku, w obliczu walki Polski z niemieckim najeźdźcą, Armia Czerwona wkroczyła na terytorium II Rzeczypospolitej. Był to cios w plecy, który przypieczętował los kraju na kolejne dekady. Dziś, po 87 latach, syreny mają przypominać o tamtych wydarzeniach i o tym, jak ważne jest, by pamięć o historii nie zniknęła.
Warto dodać, że sygnały alarmowe w Polsce mają ściśle określone znaczenie. Sygnał ciągły trwający minutę to najczęściej test systemu lub upamiętnienie, natomiast sygnał modulowany (wycie) oznacza realne zagrożenie. Dlatego też mieszkańcy, słysząc dźwięk 17 września, nie powinni podejmować żadnych nadzwyczajnych działań.
To coroczna praktyka, która łączy element edukacyjny z technicznym. Dzięki takim testom służby mogą na bieżąco weryfikować, czy wszystkie syreny w kraju są sprawne i gotowe do użycia w sytuacji kryzysowej.
Źródło: Gmina Łapy
Fot. facebook.com

